START arrow PUBLIKACJE arrow WOKÓŁ BIESZCZADZKICH ZALEWÓW
WOKÓŁ BIESZCZADZKICH ZALEWÓW Drukuj Poleć znajomemu


Oficyna Wydawnicza APLA
Krosno 2001

Historia Bieszczadów jest fascynująca i tragiczna zarazem. Postanowiłem na tyle, na ile pozwoliły źródła i opracowania, tym razem zrekonstruować przeszłość Leska i obrzeży zalewów: myczkowieckiego i solińskiego w formie przewodnika, w którym znalazło się również miejsce na legendy, dotyczące tego terenu, oraz postacie twórców kultury związanych z wymienionym w przewodniku miejscowościami.

To chyba najliczniej odwiedzana część Bieszczadów i może z uwagi na wielość atrakcji turystycznych na swój sposób niedoceniona pod względem historycznym i kulturowym. A przecież w 1931 r. w powiecie leskim mieszkało ponad 111 tys. osób, w tym blisko 80 tysięcy grekokatolików, ponad 18 tys. rzymokatolików, przeszło 11 tysięcy Żydów i około 800 ewangelików. Taka różnorodność etniczna i religijna miała niewątpliwy wpływ na specyfikę bytowania w tej części Bieszczadów, a zmiany ludnościowe, gospodarcze i społeczne, jakie dokonały się w XX wieku, są tutaj bardziej zauważalne.

Przewodnik pomyślany jest też jako swoistego rodzaju czytadło na czas niepogody. Obiekty wczasowe nie stwarzają zbyt wielu możliwości spędzania wolnego czasu, kiedy na zewnątrz pada deszcz albo jest śnieżna zawieja. Wtedy można wziąć do ręki książkę, by potem, kiedy zaświeci słońce, powędrować śladami wydeptanymi przez jej autora.

Jeżeli uciekam z miasta, to dlatego, że dość mam otwierania i zamykania drzwi, spoglądania na świat przez okno i stąpania po równej podłodze. Woda na herbatę zagotowana na ognisku pachniała dymem. Po grzyby chodziło się do brzozowego zagajnika. Skoro świt siadałem na konia i objeżdżałem horyzont. Na trawie pozostawał ślad po strząśniętej rosie. Potem spacerowaliśmy starą bojkowską drogą, którą zaczynała się i kończyła w zalewie. Nad wąwozem przy kapliczce pachniało lipowym kwiatem. Pszczoły zbierały z niego nektar. Słuchać było brzęk ich skrzydeł. Tak samo było tu sto i dwieście, i trzysta lat temu. Tylko zamiast zalewu w dole płynął San i my nietutejsi, obcy, miastowi.

Zapraszam do lektury przewodnika po terenach wokół bieszczadzkich zalewów, a potem do wędrówki w poszukiwaniu Bieszczadów, po których pozostały już ostatnie ślady wśród panoszącej się buńczucznie i na nowo przyrody. Wcześniej w znacznie okrojonej wersji przewodnik ten w 35 odcinkach opublikowałem na łamach dziennika A-Z w lipcu i sierpniu 1992 r.

Nakład wyczerpany.


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »