START arrow PUBLIKACJE arrow MAJSTER BIEDA CZYLI ZAKAPIORSKIE BIESZCZADY
MAJSTER BIEDA CZYLI ZAKAPIORSKIE BIESZCZADY Drukuj Poleć znajomemu

Wydanie V
Wydawnictwo Carpathia
Rzeszów 2014

http://www.potockiandrzej.pl/images//1_mb_mala.jpg
      
                     

To jest już książka kultowa ukazująca Bieszczady od środka. Doczekała się piątego wydania, w którym do grona 27 najbardziej znaczących postaci w pejzażu kulturowym z ostatniej ćwierci XX w. dołączyła kobieta - Zosia Komedowa Trzcińska, żona znakomitego polskiego kompozytora, bliskiego przyjaciela Romana Polańskiego i Marka Hłaski - Krzysztofa Komedy. Oprócz niej bohaterami książki są m.in.: Władek Nadopta - "Majster Bieda", Wojtek Belon, Jędrek Wasielewski "Połonina", Lutek Pińczuk, Juras Świtalski "dwatysięce", Zdzicho Rados, Janusz Zubow, Rysiek Szociński, Rysiek Denisiuk, Piotr Adamski "Francuz", Zdzicho Pękalski, Krzysztof Bross, Julek Wasik "spod dębu", Boguś "sikorka", Józek Polański, Krzysiek Szymala, Tomek Zyto-Żmijewski i inni.
(...) każdy poważny bieszczadzki zakapior powinien się jakoś wabić, bo tutejsze zakapiorstwo to znak towarowy chroniony patentem i produkt najwyższej jakości. Już sam fakt, że w żadnym słowniku języka polskiego wydanym w peerelu takie określenie nie istnieje, świadczy, iż socjalizm skazał ich na odstrzał i dopiero nie tak dawno sezon polowań na zakapiorów, podobnie jak na wilki, skończył się, bo w minionym czasie bohaterami reportaży na ogół bywali sekretarze zjednoczonej, ale nie koniecznie z narodem, partii - pisze Andrzej Potocki w swojej książce "Majster Bieda czyli zakapiorskie Bieszczady". Publikacja doskonała tak w formie, jak i treści, nie bojąca się nazywać rzeczy po imieniu i co najważniejsze - wychodząca na przeciw potrzebie ocalenia od zapomnienia.

Bieszczady z roku na rok zmieniają się, odchodząc od mitu Dzikiego Zachodu, kreowanego poprzez ludzi, którzy tutaj znaleźli swoją Ziemię Obiecaną. Odchodzą także ludzie, ci najbardziej wytrwali, najbardziej niepokorni, najbardziej zatwardziali w nadawaniu temu zakątkowi ludzkiego wymiaru. Ostatni to zatem czas - jak stwierdza autor - by utrwalić w pamięci ten odchodzący w przeszłość świat bieszczadzkich zakapiorów, tym bardziej, że kilku bohaterów książki już rozgościło się na dobre na niebieskich połoninach.

"Majstra Biedę..." czyta się jednym nieprzerwanym tchem, choć to przecież opowieść w niezależnych od siebie odcinkach. Poprzez karty tej książki wychodzi wiedza i doświadczenie autora - dziennikarza, historyka, etnografa i znawcy ludzkiej psychiki, który siedemnaście lat spędził w Bieszczadach i wchłonął ich niepowtarzalny klimat. Przez pryzmat własnej głębokiej penetracji tej krainy rozmaitości A. Potocki niejako oprowadza nas po zagmatwanych biografiach wydawać by się mogło rozbitków, ale może przede wszystkich ludzi nad wyraz wrażliwych, nad podziw odważnych, niezwykle barwnych w obranej filozofii życia. Lecz z wszystkich tych opowieści przebija biblijne: a wszystko jest marność i pogoń za wiatrem, i może jeszcze tragizm nieprzystosowania do wymykającej się coraz bardziej percepcji rzeczywistości.

Każdy, komu bliskie są Bieszczady, z pewnością sięgnie po książkę A. Potockiego, bo dzięki niej bez wątpienia przeniesie się w lata nie tak odległe, ale zapewne niepowtarzalne i wraz z autorem przemierzy meandry ludzkiej wędrówki po bieszczadzkim bezkresie, pozna jego bohaterów i przyjrzy się ich niejednokrotnie tragicznej wędrówce w poszukiwaniu siebie. Czytelnik znajdzie tutaj wszystko, co skłania do zadumy, ale także mnóstwo zabawnych i częstokroć na swój sposób sensacyjnych opowiastek. To wyśmienita lektura, nowatorsko traktująca tematykę bieszczadzką, pisana lekkim i dobrym językiem. Zachęcam więc do przeczytania, a może również przebycia Bieszczadów szlakiem zakapiorstwa...

(kajap)

 

 

                    

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »