START arrow PUBLIKACJE arrow SŁOWA WSTĘPU DO TOMIKÓW POEZJI
SŁOWA WSTĘPU DO TOMIKÓW POEZJI Drukuj Poleć znajomemu
Andrzej Ciach „Szurnięte anioły” 2009


"Szurnięte Anioły" są jak wódka i i zakąska. Ja piłem je wprost z butelki, bo oto w tym wszechogarniającym bełkocie o niczym nagle pojawiają się słowa, które rozumiem, i chciałbym, by były także moimi.
Pisać o poezji Andrzeja Ciacha to tak, jakby opowiadać o czymś, co wymyka się wszelkim definicjom. A do tego jeszcze ten Krzysiek Krawiec, sztukmistrz zmieniający słowa w przestrzeń pozawerbalną.
Poezja Andrzeja jest jak traktat filozoficzny, kiedy on sam zanurza się w głębię ludzkiego jestestwa. Ileż upadków trzeba było doświadczyć, by dokonać tylu wzlotów.
To się daje czytać, trzeba tylko usiąść w kącie refleksji, z dala od zgiełku codzienności i wertować strona po stronie, i wpatrwyać się czule w ten kawałek mowy i niemowy.


Ryszard Szociński, Słowa z widokiem na Bieszczad” 2012



Każdy wybór jest subiektywny, a ten szczególnie. Są tu wiersze najlepsze wybrane z najlepszych. Takie, jakie sam chciałbym napisać, gdybym miał okno z widokiem na Smerek i Hnatowe Berdo (...) 
W tej budzie na zapleczu, gdzie piło się wódke z bieszczadzkimi zakapiorami, miał maszynę do pisania. czasami siadał przy niej i od niechcenia stukał w klawisze. Na białej kartce papieru pojawiały się ku naszemu zaskoczeniu (...) nie jakieś tam wymamlane i beznamiętnie upozorowane, ale wyraziste jak walnięcie pięścią w stół. (...)
Poezja Ryśka stała się tak samo istotnym elementem pejzażu Bieszczadu, jak Połonina Wetlińska czy kolejka wąskotorowa. I nikt nie powinien przechodzić obojętny obok jego atamani bieszczadzkiej, gdzie sprzedaje słowo było prapoczątkiem wszystkiego, co ludzkie.

Zdzisław Pękalski, „Kiedy spoczywają pędzle” Rzeszów 2012



I pewnego dnia zrozumiał, że musi wrócić do początku. A na początku było słowo. (...) Pisał dla siebie, jakby szukając uzsadanienia dla swojego profanum w sacrum. Jego anioły wbrew wszelkim doktrynom przyjaźnią się z diabłami. W rzeczy samej opowiadał wierzami swoją filozofię bytu artystycznego. (...) 
Poezja Zdzicha nie szokuje retorycznymi figurami. Jest taka codzienna jak zwyczajna rozmowa, jak okruchy chleba zgarniane dłona na dłoń, żeby nie spadły ze stołu doczesności. I w tej pozornej małości jest jej wielkość. W niej nie ma słów puszczonych na wiatr, żeby poderwać narodowe sztandary. Tu kapliczka w starej dziupli drzewa jest świętością, a stare świńskie koryto tworzy ramy obrazu.
 

Ryszard Szociński, „Jestem” Rzeszów 2013



Przyjechał w Bieszczady, bo chciał być rolnikiem, a został poetą. Na zaoranych ugorach trudniej było zebrać ziarno niż słowa do wierszy, bowiem między kłosami wyrosło zbyt wiele różnorodnych chwastów i ziół. Zauroczył go tamten Bieszczad nieludzko pusty, wymagający wręcz bydlęcego trudu, żeby udźwignąć osadniczą codzienność. Między szum wiatru, wycie wilków i porykiwanie jeleni wrzucił słowa swoich wierszy. I z roku na rok krzyczał je głośniej. Potem wiązał je w snopy - tomy. 

Jan Szelc „Myczkowy Dział” Rzeszów 2017



(...) Poezja Jasia to samodział utkany na osnowie bieszczadzkich widoków przetykanych nitkami babiego lata. Chodził po ludziach, co Bieszczad mieli za wszystko i gadał do nich wierszem o bezwioskowych smutkach nanizanych na smyczki traw. Wiele z tych wierszy musiało w Jasiu długo dojrzewać, zanim w dojrzałym kształcie spłynęły na papier. Wydaje się, że słowa, że ludzka mowa jest zbyt kaleka, by opowiedzieć tamten Bieszczad, a jednak Szelcowi się udało. „Mycykowy Dział” jest w istocie jego wydumanym rajem, ale już opuszczonym przez pasterzy i ich stada, dlatego jego kwietne łąki porastają grzechem pierworodnym. Tylko w pamięci można go opowiedzieć i przywołać jak senną marę.(...)
Kiedy tamci odeszli i wczorajszy Bieszczad zaniemówił, a nowi jeszcze nie przyszli, zapanowało bezboże i nawet anioł stróż nie miał tu nic do roboty. Z czasem jednak pod łukiem triumfalnym tęczy wyrośli nowi oracze i proletariusze, i dziewczyny o niebieskich oczach, i my obaj: Jan Szelc i piszący te słowa Andrzej Potocki.

 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »